º 171. Bryan Adams - Cloud Number Nine º
Osłabiona czujność i brak ostrożności znowu daje swoje efekty. Chwila nieuwagi, a największa słabość jest wystawiona na ciosy, dziecinnie łatwe do zadania. Chwila nieuwagi, a całe ciało paraliżuje strach i panika, z policzków odpływa krew, a na usta cisną się wszelkiego rodzaju bluzgi na porządek świata. Ataki bólu tak dziwnego i trudnego do wytłumaczenia, że aż śmiesznego i irracjonalnego. Temat bliski każdemu z nas, nieodłączny element życia człowieka. A ja na samą myśl dostaję drgawek.
Chcę już się nie bać, oswoić z tym i nie staczać się na samo dno, jak regularna histeryczka. Chcę umieć z tym walczyć, ale nie wiem, jakimi metodami. Co z tego, że mam bliskich, skoro żadne z nich nie umie mi pomóc? Jak ja sama nie umiem sobie poradzić, nic dziwnego, nikt inny za mnie tego nie zrobi. Co przyjdzie mi z mile spędzonych dni, skoro w nocy, odkładając komórkę pod poduszkę, wybucham płaczem? Czemu wszystkie najgorsze i najpaskudniejsze myśli gromadzą się i wyłażą w chwili, gdy jestem bezbronna, sama,i  chciałabym spokojnie zasnąć? I, kuwa, why wszystko to kumuluje się, dając względną nadzieję na poprawę, złudną radość, a atakując w najmniej oczekiwanym momencie?
Łykam łzy nad "Dies irae" i zadaniami z matmy, a mam ochotę się teraz przytulić do czegoś ciepłego, zwinąć się w durny kłębek i zasnąć. Rzucić wszystkie obowiązki w pizdu, odciąć się. Zapomnieć o całym świecie i po prostu uciec, jak najdalej się da.
skomentuj (6) || 2009-11-09 || 21:15:10



º 170. Nickelback - Burn It To The Ground º
Płyta o jakże uroczym tytule "Dark Horse" aż się prosiła o to, by ją zmaltretować. Podoba mi się, ma pazur i moc, przyciągającą słuchacza do kolejnych utworów. Okazała się dzisiaj niezwykle pomocna w połączeniu z SOiL'em, gdy szłam na próbną maturę z matmy. Trochę tej agresywnej, dzikiej siły na rozbudzenie ze snu i lenistwa. Aż głupio, ale miałam chyba baaardzo szeroki i złowieszczy smile w autobusie ^^ A tak swoją drogą - wisi mi wsio już odkąd oddałam arkusz.
Robię sobie trzy dni "przerwy", którą, niestety, poświęcę WOSowi i kilku pracom pisemnym. Ale przynajmniej odpocznę od większości tych śmiesznych ryjów w szkole i paskudnych, zimnych korytarzy. Wygrzeję się w domciu i pozajadam kotlety sojowe, ot co <3 Ale trzeba też nieco zakasać rękawy, potonąć choćby na troszkę w notatkach, zeszytach i książkach. I poudawać mądrą XP Czasem wypadałoby. Albo chociaż stwarzać pozory XP
W sobotę, przy dobrej pogodzie, moje małe kochaniutkie comando fotoseszynowe rusza w plener, by marznąć, rozbierać się i przebierać, zmieniać pozycje i tła, pyon~! >D Wyciągam z szafy bordową suknię, rozbieram i molestuję mojego ukochanego mężczyznę (oj tak, mam zUe i chamsko wygłodniałe pomysły...), zamieniam Ewę w groźnego szatana z kataną w eleganckim stylu, a Gaiczakowi zaserwuję allenową sesję :3 Nie mogę się doczekać, aż znowu złapię aparat w łapki, mrrrau. Mam dreszcze na samą myśl o tym całym planowaniu, ustawianiu i adrenalinie, która napędza mi całe ciało, gdy zaczynam robić zdjęcia... X3 To jest to, co uwielbiam. A brak możliwości uzewnętrzniania się w ten sposób i realizowania epickich pomysłów suxi :<
Zamierzam obejrzeć sobie "Drakulę" z 1992 roku. Justyna poleciła, więc nie mogę sobie tego odmówić; a poza tym nadal staram się znaleźć czas na kolejne dwie (w piątek trzy) płyty z Dr House'm _^_
To kiedy przyszykujesz mi tą gorącą kąpiel...?
skomentuj (3) || 2009-11-03 || 21:15:10



º 169. Santana - Black Magic Woman º
Wtorek rano, kolejny blackout. Dziękować dziękować. Obudziłam się na ziemi, na szczęście mając miękkie lądowanie na ubraniach, które trzymałam wcześniej w rękach. I ten pulsujący, stłumiony dźwięk w głowie, zduszone gardło i szok, ten sam, co zawsze, niezmiennie irytujący. Przypadłość o nieznanym pochodzeniu, siedząca gdzieś we mnie. Niech ją trafi szlag.
Dla kontrastu, co najśmieszniejsze, daję radę. Myślałam, że nie dam rady niżej zgiąć karku, a tu 'miła' niespodzianka na mnie czekała. Podsumowując poprzednie lata szkolne, do końca listopada musiałabym mieć już łącznie ponad 20 dni nieobecności, w tym roku zaś moja podświadomość kręci mi nad głową batem i nie daje zapomnieć o obowiązkach. Z jednej strony cholernie motywujące, że potrafię zebrać się i udźwignąć to wszystko, z drugiej - nie mam czasu na nic poza tym. Niekiedy brakuje mi już nawet chwili na dodatkowe zadania z matmy na korki czy powtórki z wos'u, co już dokładnie obrazuje, jak dziko się chyba nudzę 8D
Tak od jakiegoś czasu zastanawiam się, gdzie jest granica. Pomiędzy poświęceniem, a zwykłym i chamskim usługiwaniem drugiej osobie, między uczuciem a rozsądkiem. Czy krytyka czasem ma sens, nawet, jeśli czasem trzeba wytknąć coś najbliższym? Czy taki ktoś posłucha, zastanowi się, pomyśli?
I czy moja szalona chęć na kotlety sojowe jest uzasadniona? XD (wybaczcie, ostatnio mam syndrom 'pogodni za korytem' w każdej możliwej wersji; wiecznie głodna, pakująca w siebie wszystko, co dodaje jak najwięcej energii - to muoi)
Strasznie napaliłam się na sesję zdjęciową w następny weekend ^^ Nie mogę się doczekać, nosi mnie w twórczym szale! Jesienny pejzaż, Ewa i katana... Khehehe <3 *evil smirk* Jestem dumna; grzeczna ze mnie dziewczynka ]3
Ostatnimi czasy pozwalam sobie na małą, cudowną rozrywkę w postaci "Dr House'a" *-* Nie powiem, zawsze jestem anty do tego, co rzesze ludzi wygaduje, ale tu naprawdę mają rację... Takich lekarzy w Polsce plz :D
skomentuj (2) || 2009-10-22 || 19:59:57



º 168. Joe Cocker - Unchain My Heart º
Miała być notka. Ale myśli złośliwie pouciekały wraz z zakończeniem pisania pracy z fizyki (jestem mistrzem modyfikacji zdań z wikipedii, yay!). Bilans dnia dzisiejszego - 4 godziny matmy i dwie godziny fizyki. Pojutrze byczy sprawdzian z wosu (tak mamo, uczę się, uczę...). I zero czasu dla siebie. Jakoś tak mi ucieka między palcami, nie zauważam, jak z godziny 19 robi się 23... Nie mam czasu poćwiczyć, posłuchać choć przez chwilę muzyki (zaczynam wpadać w stadium, gdy nawet foobar staje się wkurwiający, mimo że gra to, co lubię), porozmawiać z kimkolwiek. A wilk został wilkiem morskim, z dala od kotów, wymarzniętych na obrzydliwie zimnym, pięciostopniowym wietrze.
Cocker ma boski głos. Uwielbiam wszelkiego rodzaju zachrypnięcia- miłe dla ucha.
Zamówiona bluza Hello Shitty-Kitty, rozmiar 42, sięga mi pępka. Szlag by was, kurewskie wymiary z internetu!

EDIT:
Głowa boli nadal. Nic, co ma dopisek 'forte', nie chce już działać.
I nie rozumiem jednego - czemu ciągle to tylko mnie na czymś zależy, a zawsze dostaję najbardziej po dupie? Czemu moje starania i siły, włożone w jakieś działanie, nie zostaną choć raz docenione? Czemu nikt nie powie 'dziękuję', nie zauważy, że w czymś pomogłam, coś ułatwiłam, jakoś się do czegoś przyczyniłam? Szczerze, mam dość zaciskania zębów i znoszenia wszystkiego, co serwuje mi moje otoczenie. Ale co mam zrobić? Jak zmienić taki, a nie inny, charakter, który podpowiada, by każdej bliskiej osobie pomagać, dodawać swych sił, wspierać i wskazywać rozwiązania?
Chciałabym choćby raz nie nosić ciężaru innych, być całkowicie i wyłącznie dla siebie i swoich problemów. Nie wiem, czy problem tkwi w moim zbytnim zaangażowaniu. Wyjściem z sytuacji nie jest porzucenie wszystkiego wpizdu, a zajęcie się sobą. Nie egoizmu szukam, ale dystansu. Oddzielenia 'ja' i 'wy'. Tylko sił brak. A na czyjeś wsparcie nie ma co liczyć, tak realnie sobie szacując.
Chce mi się już zrealizować pomysł na cyber-psychodeliczno-punkową sesję. Tylko pogoda nieco łaskawsza by się przydała, i drzewa bardziej złociste...

skomentuj (5) || 2009-10-07 || 00:01:11



º 167. Nickelback - Do This Anymore º
Jesień przyszła, bijąc deszczem po szybach, niosąc zimno i wilgoć. Czuję się jak mrożonka, z 'rencami' drącymi się o dwie warstwy rękawiczek ;-;  Nie znoszę. Nie mogę znieść faktu, że jesień, która niby jest tak boska i cudowna, w Szczecinie przyjmuje formę szaro-burej chlapy, zgnilizny, chlupoczącej pod butami breji z błocka. Gdzie te kolorowe liście, słońce prześwitujące pomiędzy drzewami i ożywczy, chłodny wiatr? Djupa.
Deklaracja przedmiotów maturalnych oddana. Rozszerzony polski, angielski i wos, matma na podstawie. Szkolne dni są zabite dodatkowymi zajęciami, obowiązkowymi konsultacjami (żeby nie było tak łatwo, to z matmy jestem ostatni debil @.@"). Trzeba zebrać dupę w troki i działać, całe dnie kombinując, jak rozplanować sobie rzeczy do zrobienia. Będzie ciężko, ale jakoś udźwignąć to trzeba, w końcu to ostatni rok... Mam dylemat, jakie miasto wybrać na studia. Nie umiem jeszcze zdecydować, cały czas wszystko mi się miesza. I jeszcze kierunek... To jest naprawdę dobry żart, szczerze mówiąc ^^" Well, nic innego, jak zostać ninja :3
Ostatnio tak zwróciłam uwagę na moje znajome, dobre koleżanki i mijane na ulicach dziewczyny. Jestem przerażona, że dzielą się na dwie (plus trzecia, nieliczna) grupy - albo kompletne plastiki (GANKURO! kliks!) , z brzuchami na wierzchu, miniówami i obcasami w najgorszy deszcz. Drugie, nieco bardziej wyrafinowane, ukrywają się za toną makijażu, photoshop na zdjęciach często gęsto się ściele (gdzie podziały się ich rysy twarzy!? aaaaa!). I pozwoliłam sobie oddzielić siebie i parę sobie podobnych dziewczyn, które mówią wprost - nie chce mi się, gdy chodzi o makijaż, a męskie, grube, cieplutkie swetry męskie przedkładają nad dekolty i modne stroje, w których inne dziewczyny, trzęsąc się z zimna, udają wniebowzięte. Nie ogarniam. Albo to ja jestem aż tak upośledzona i niekobieca, albo to reszcie świata się poprzekręcało wsio we łbach ^^" Ale grubej, wielkiej i puchatej bluzy nie oddam, never!
Moja radocha nie zna granic. Jestem właścicielką 1szej płyty z Dr. House'm, które co tydzień będą w "Wyborczej" <3 Mroar roar!

skomentuj (4) || 2009-10-03 || 20:10:33






Razem...
księga gości

mine
Enneagram - 5w4
last.fm
dA

sth
Glovestar
Coś Pięknego
Pakamera Artystyczna
Perfumeria Viper
Anime Fuel
Fotopolis
Visual Kei Downloads
OneManga
JRock Downloads
Reality Lapse
BBA Alternatywa
Fabryka Słów
BUNDZ

others
Robert
Zg
Konar
Mayay
Ireth
Ala
Gaia
Goth


2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień


html by Mekare
photo by LovLus